notująca - krytyk rzeczywistości
Blog > Komentarze do wpisu
ENH 2010

Dopiero kolejny festiwal mnie zmusił, żeby zajrzeć na mojego biednego zaniedbanego bloga... Dużo dobrych filmów i książek było w międzyczasie, ale trudno, uleciały. Chyba za dużo w realu się działo :-)

Co zaś do Wrocławia, to tradycyjnie wymienię swoich faworytów (a sporo ich się trafiło w tym roku):

"Synu, synu, cóżeś ty uczynił?"

Herzog, ale dla odmiany w wersji fabularnej. Nie przebija dokumentalisty, ale i tak warto. Pokręcona fabuła lekko w klimacie Lyncha (producenta filmu notabene), ale z herzogowskim poczuciem humoru. Do tego genialni Willem Defoe i Udo Kier, no i cała masa flamingów ;-)

"O bogach i ludziach"

Słusznie nagrodzony w Cannes, jeden z najlepszych filmów tego roku. Kontemplacyjna, piękna, wyciszona (i oparta na faktach!) historia o tym, czemu i jak ludzie zostają męczennikami za wiarę. Mnie, ateistkę, takie dzieła utwierdzają w szacunku dla religii i prawdziwej wiary.

"Życie z wojną w tle"

Dowód na istnienie dobrego amerykańskiego kina. Nowy film Todda Solodzna, pokazujący pokręconą zwyczajność Stanów. Pozytywnie skojarzył mi się z niedawno widzianym, równie dobrym, "Poważnym mężczyzną" braci Coen

"Swastyka"

Jeden z najdziwniejszych, ale i najlepszych filmów festiwalu. Znajduje się w wielu krajach na czarnej liście i bardzo rzadko jest pokazywany publicznie. Czemu? To dokument, bardzo surowy i prosty w formie - składają się nań archiwalne filmy z Niemiec lat 30. A wśród nich unikatowe nagrania, wykonane przez Ewę Braun w górskim domku Hitlera.

Fascynująca jest już sama historia powstania filmu, którą opowiedział reżyser Philippe Mora na spotkaniu z widzami. Przygotowując w latach 70. materiały do zupełnie innego dokumentu natrafił na zdjęcie Ewy Braun z 16-milimetrową kamerą w ręku. Zaintrygowany, zwrócił się do Pentagonu z pytaniem o to, czy amerykańscy żołnierze nie odkryli kręconych przez nią prywatnych nagrań. Okazało się, że w archiwach amerykańskiego wojska od lat leżą nie ruszane przez nikogo puszki z filmami. Widzimy na nich Hitlera bawiącego się z dziećmi i psami czy Ewę Braun i nazistowskie szychy pluskających się w strumyku. Oczywiste kontrowersje wzbudziło pokazywanie tej ludzkiej twarzy krwawego dyktatora, po poznaniu intencji autora filmu ma to jednak głęboki sens: wyjaśnia on, że jeśli będziemy przedstawiać Hitlera jako wcielonego diabła, nie rozpoznamy nadejścia podobnych jemu, bo wydawać się nam będą zwykłymi ludźmi.

Archiwalne nagrania są zupełnie pozbawione komentarza (uzupełniono tylko nieme filmy o dźwięk, rekonstruując dialogi dzięki czytaniu z warg), dopiero na samo zakończenie widzimy drastyczną scenę z jednego z obozów koncentracyjnych - potworne stosy ludzkich ciał, zgarniane do dołu przez spychacz. A to z kolei skontrowane jest przewrotną piosenką, towarzyszącą napisom końcowym - "Don't Let's Be Beastly To The Germans". Mora tłumaczył, że zrobił to, aby nie pozostawiać widzów samych z tym okropnym końcowym obrazem. Bardzo mocna rzecz.

"Kosmos"

Dzięki przeglądowi kina tureckiego odkryłam cudownego reżysera z tego kraju - nazywa się Reha Erdem. "Kosmos" to jego najnowszy film (widziałam także "Ile za ile", o którym za chwilę, oraz pokazywane w zeszłym roku "Życie Hayat"), magiczna baśń o świętym głupcu, derwiszu, czyniącym cuda, a jednocześnie popełniającym w swej naiwności niewybaczalne błędy. Na uwagę zasługuje także fakt, że to jedyny (sic!) z widzianych przeze mnie tureckich filmów, w którym nie ma obrazu statków przepływających majestatycznie przez Bosfor :-P (może dlatego, że dzieje się w Karsie, słynnym ze "Śniegu" Pamuka).

"Beautiful Darling"

Dokumentalny hołd dla Candy Darling, jednej z muz Warhola, pięknej, wrażliwej kobiety, która miała pecha urodzić się w ciele mężczyzny. Oprócz wycieczki w fascynujący świat Fabryki jest to historia dramaty transseksualisty, pokazana z wdziękiem i wielkim taktem.

"Ile za ile"

Kolejny, dla mnie chyba najfajniejszy film Rehy Erdema, mimo o wiele lżejszej formy. To przewrotna czarna komedia wymieszana z moralitetem, zgrabnie i świeżo udowadniająca tezę, że pieniądze szczęścia nie dają. Konstrukcyjna perełka, uświadomiłam sobie na przykład w pewnym momencie, że wszystkie, zgrabnie wynikające z fabuły dialogi bohaterów dotyczą li i jedynie zarobków, wydatków, przecen i kradzieży :-)

"Moje szczęście"

Rosyjski odpowiednik świetnego "Domu złego", pokazujący wszystko, co najgorsze we współczesnej i minionej Rosji. Okropny, fascynujący, świetny film.

"Pułapka na kraby"

Jedyny w tym roku przedstawiciel bardzo lubianego przeze mnie współczesnego kina południowoamerykańskiego (Kolumbia), ale spełniający z nawiązką moje oczekiwania. Ciekawa historia, niespieszna narracja, prawdziwy morał.

"Amer"

Mam pewien problem z tym filmem, bo to obraz z gatunku tych, za którymi zwykle nie przepadam - mocno artystyczne kino, pozbawione jasnej fabuły, operujące bardziej obrazami i emocjami niż historią. Mimo to umieszczę go na liście udanych seansów, zachwyciło mnie bowiem to, jak twórcom filmu udało się oddać rzeczy na pozór nieoddawalne w kinie - kobiecą zmysłowość, strach, fantazje na temat rzeczywistości
piątek, 30 lipca 2010, notujaca
web stats stat24